Bangkok to miasto egzotyczne, wielobarwne, głośne i upalne, które funkcjonuje 24/7. Dla MariOlki jest to przede wszystkim miasto bardzo bezpieczne – jaka cudowna odmiana po dużych miastach w Ameryce Południowej:) O każdej porze dnia i nocy na ulicach spotyka się ludzi, którzy biesiadują na ulicach, zarówno przy budkach z jedzeniem, jak i po prostu na macie, na chodniku… tuż przy rondzie. Tajowie to fantastyczni ludzie, którzy są zawsze uśmiechnięci, pomocni i z wielką przyjemnością pozują do zdjęć (nie wyciągając przy tym ręki po zapłatę jak w Ameryce Południowej).
Bangkok jest gorącą mieszanką – z jednej strony nowoczesne wieżowce, luksusowe auta, ekskluzywne restauracje, wypasione hotele, skytrain i metro, olbrzymie estakady i szerokie ulice i porażające wielkością centra handlowe, a z drugiej strony wszędobylskie świątynie (waty) i ołtarze, zmotoryzowane tuk-tuki, autobusy z drewnianymi podłogami, wózko-stragany z jedzeniem, nocne targi na których można się zaopatrzeć w podróbki produktów ze wszystkich górnopółkowych marek świata. Bangkok to także małe i spokojne uliczki, przy których można zjeść cokolwiek, co zawsze fantastycznie smakuje i wreszcie Bangkok to siedlisko karaluchów i szczurów, które wieczorową porą wylegają na ulice.
Miejsca, które najbardziej przypadły do gustu MariOli to Grand Palace (uwaga tłumy, dress code i upał – najlepiej zwiedzać z rana, wziąć kapelusz i wodę), Chinatown – pyszna kaczka, kasztany, lody kokosowe homemade, warto spróbować zupę z gniazd i ciekawe doświadczenie stanowiła wizyta na Kao San Road – najbardziej backpackerska ulica Bangkoku.
Bardzo ciekawą inicjatywą w mieście jest możliwość wypożyczenia rowerów za bardzo rozsądną cenę w ściśle określonych miejscach, z czego skorzystała MariOlka. Niezłej adrenaliny dostarcza rowerowy przejazd po wiecznie zakorkowanych ulicach Bangkoku (w Tajlandii obowiązuje ruch lewostronny).

2 komentarze

  1. Comment by Jarson

    Jarson Reply Maj 13, 2013 at 9:15 am

    mmm….pozazdrościć 🙂

    • Comment by mariola

      mariola Reply Czerwiec 22, 2013 at 7:27 am

      oj tak:) zapewne wspomnienia z Tajlandii powróciły do Ciebie, prawda…?

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top