Miasto GeorgeTown pozostanie w pamięci MariOlki jako tygiel kultury malajskiej, chińskiej i hinduskiej. Miasto, które było pierwszym przystankiem w podróży po Malezji początkowo wywołało rozczarowanie. Wyspa Penang, na której znajduje się GeorgeTown jest bardzo zurbanizowana – można tu znaleźć całe mnóstwo drapaczy chmur, nowoczesnej architektury i słynnny most, który jest jednym z najdłuższych na świecie. Czytaj: nie jest w Malezji tak egzotycznie jak w Tajlandii….Ale, gdy MariOlka zagłębiła się w malownicze uliczki GeorgeTown, odkryła Little India i ChinaTown to się odmieniło…Muzyka hinduska, zapachy kadzideł, mnóstwo rodzin obchodzcych wspólnie okoliczne sklepiki, uliczni sprzedawcy smażonych „pierożków”, kolorowych napojów to Little India w pigułce. Dla MariOlki nieocenioną przyjemnością okazało się jedzenie hinduskie – oczywiście curry, „naleśniki” roti cenai, „naleśniki” thosei, poori (coś w rodzaju ciasta pączkowego o kształcie nadmuchanego naleśnika, który po chwili robi się płaski, podawany z curry) i mango lassi. MariOlka nie mogła się również oprzeć, aby objechać wyspę dookoła. Mimo, iż droga bardzo kręta i dużo podjazdów to MariOlka dała radę. Jazda była super ekstremalna, ponieważ drogę stanowił dywan momentami asfaltowy o szerokości 1,5 metra i dodatkowo zdarzyły się podjazdy tak strome, że motor nie dawał rady z obciążeniem dwuosobowym. GeorgeTown pozostanie dla MariOli bardzo miłym doświadczeniem ze względu na niezwykłą mieszankę kultur, która była doskonale odczuwalna na ulicach i na podniebieniach.
Drzewo szczęścia na wyspie Penang:

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top