MariOlka zawitała do najwyżej położonej stolicy na świecie, w celu zjazdu rowerowego Drogą Śmierci oraz odwiedzenia Targu Czarownic. Położenie miasta na około 4000 m n.p.m. rzeczywiście robi fantastyczne wrażenie, szczególnie w słoneczny dzień.
Ponieważ Targ Czarownic w La Paz nie okazał się zbyt spektakularny (dla MariOli targ czarownic w Chiclayo w Peru był ciekawszy), MariOla postanowiła zobaczyć Cholitas Wrestling, czyli tzw. „wolną amerykankę” Boliwianek w tradycyjnych wielowarstwowych, rozkloszowanych spódnicach i kapeluszach. Walki Cholitas to swego rodzaju spektakl, bo wszystko jest wyreżyserowane, może trochę sztuczne, ale mimo to, emocje widowni się uzewnętrzniają. Wrestling, który widziała MariOla odbywał się w głównej mierze pomiędzy parami mieszanymi lub Cholita kontra mężczyzna. Ciekawostkę stanowiła walka wilka/wilkołaka (wysoki i rosły pan w masce wilka, ubrany w sweter imitujący sierść wilka) z karłem. Już od początku walki wiadomo, komu należy kibicować, który sędzia jest prawy, a w kogo oglądający będą rzucać popcornem, butelkami, woreczkami wypełnionymi wodą (chyba tylko gringo), czy kubeczkami z galaretką i bitą śmietaną (chyba tylko gringo).
MariOlka z rozbawieniem obserwowała całą walkę, irytując się tylko chwilami, np. gdy wrestler ciągnał cholitę za włosy lub pluł jej colą w twarz. Niestety po walce pozostał niesmak zachowania się zagranicznych turystów, którzy rzucali dziwnymi rzeczami w „złe postaci”, czy krzyczeli obraźliwe słowa albo po prostu palili papierosy na sali.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top