Naszym ostatnim tripem na motorze była objazdówka w północnej Tajlandii. Zainspirowaliśmy się książką National Geographic, w której przeczytaliśmy o bajecznych widokach w okolicach Złotego Trójkąta, a że autor przebył trasę na motorze, to oczywistym było, że my też tak chcieliśmy:) Jednoślad postanowililiśmy wypożyczyć w Chiang Mai, jednak ceny były dość wysokie za „duże motory”. Po taniości skusiliśmy się najpierw na przetestowanie skutera w najbliższej, górzystej okolicy Chiang Mai (NG polecało motor 250 CC trasę…). Skuter radził sobie doskonale na wzniesieniach, zatem podjęliśmy ryzyko i ruszyliśmy w trasę, którą zaplanowaliśmy na dwa tygodnie. Po przejechaniu około 70 km, (szeroką drogą asfaltową) zatrzymaliśmy się w uroczym miasteczku Fang, z którego już kolejnego dnia odjechaliśmy, ale postanowiliśmy, że w drodze powrotnej tam zawiniemy, aby skorzystać z kąpieli w gorących źródłach.

Nasza „odyseja motocyklowa” po wyruszeniu z Fang prowadziła już podrzędną drogą, która i tak była doskonałej jakości i wciąż byliśmy bardzo zadowoleni z naszej bryki (po cóż miał nam być silnik 250 CC???). Tego dnia złapaliśmy pierwszą gumę, ale na szczęście wulkanizacja znajdowała się 15 metrów dalej. Po 30 minutach oczekiwania, po skonsumowaniu smażonych bananów i wypiciu mrożonej kawy, nasz skuter był gotów. Przejechaliśmy kolejnych 20 km i złapaliśmy drugą gumę, ale tym razem najbliższa wioska była zlokalizowana jakieś 5 km dalej…Po godzinnym spacerze z „kulawym” i dość ciężkim skuterkiem dotarliśmy do warsztatu, w którym mechanicy poinformowali nas, że opona jest zniszczona, więć muszą ją wymienić. Mimo, iż próbowaliśmy dogadać się z wypożyczalnią przez telefon w podziale kosztów, niestety nic z tego nie wyszło. Po zapłaceniu za oponę 1000 Tajskich Bahtów (około 100 PLN) ruszyliśmy z powrotem na naszą trasę. Nie ujechaliśmy kolejnych 10 km i zaczęły się podjazdy, o tak stromym nachyleniu, że nasz skuter się przegrzał i odmówił współpracy. Doświadczenia tamtego dnia spowodowały, że odczekaliśmy, aż pojazd się ochłodzi i natychmiast zawróciliśmy do Chiang Mai, aby oddać skuter i …wziąć motor o pojemności 250 CC 🙂 Szczęśliwie udało się nam go wypożyczyć i to w dodatku jaki?! W naszą odyseję motocyklową ruszyliśmy na chopperze:) Wyprawa zajęła nam 10 dni, a przejechaliśmy około 900 km i serdecznie ją polecamy, ponieważ rzeczywiście widoki są OBŁĘDNE! Zapraszamy na film:


Dla osób zainteresowanych przebiegiem trasy zamieszczamy informacje poniżej:
Chiang Mai drogą 107 do Chiang Dao. Za Chiang Dao skręciliśmy w lewo w trasę 1178. Za Doi Ang Khang skręciliśmy w drogę 1249, która po 20 km łączy się z drogą 107. Następny przystanek to Tha Ton. Potem drogą 1089 do Mae Salong. Z Mae Salong drogą 1234 aż do skrętu w lewo na Doi Tung. Z Doi Tung do Mae Chan i Chiang Rai.Potem do Fang i z powrotem do Chiang Mai.
Jakość dróg na wytyczonej trasie jest niesamowita, a to wszystko przez fakt, iż jeszcze nie tak dawno na terenach półnonej Tajlandii uprawiano opium. USA i inne kraje walczące z narkotykami ufundowały drogi na tych górzystych terenach, aby lokalna policja mogła szybciej interweniować.

Północne tereny Tajlandii są zamieszkiwane przez liczne plemiona górskie – Akha, Lahu, Hmong, Karen, Lisu, Mien, które charakteryzują się m.in. charakterystycznym ubiorem (zwłaszcza kobiety), czy mieszkaniem w drewnianych chatach bez okien. Mieliśmy wewnętrzną rozterkę, jeśli chodzi o odwiedzenie plemienia kobiet żyraf, czyli sztucznie zbudowanych „skansenów” z kobietami (i dziewczynkami) żyrafami, ale ostatecznie postanowiliśmy je zobaczyć.
Film z kobietami żyrafami

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top