AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Kolumbia

W kraju pięknych i zadbanych kobiet, których najlepszą przyjaciółką jest prostownica do włosów, zabawiliśmy głównie w Bogocie, Cartagenie i na rajskiej wysepce San Andres.
W Bogocie spędziliśmy najwięcej czasu ze względu na wspaniałe towarzystwo kolumbijskiej polonii. M.in. uczestniczyliśmy w akcji wspólnego lepienia pierogów w Andrzejki, czy bawiliśmy się i przyciągaliśmy wzrok Kolumbijczyków na salsowych parkietach.
Bogota jest to jednak miejsce, które zwłaszcza po zmroku dla gringo nie jest bezpieczne. Słyszeliśmy mnóstwo historii o kradzieżach, rabunkach, porwaniach dla okupu. Należy bardzo uważać w tym mieście – zalecamy zdejmowanie plecaka podczas transportu autobusami czy busettami, nie paradować ze sprzętem fotograficznym, zamawianie taksówek przez telefon (zamiast „brać” z ulicy) i zostawianie paszportu, kart płatniczych i grubej kasy w hotelu.
W pozostałych miejscach czuliśmy się absolutnie bezpiecznie. W Cartagenie polecamy przejść się wąskimi uliczkami starego miasta i wysoko zadzierać głowę, aby móc podziwiać misternie zdobione, drewniane balkony. Aby uprzyjemnić sobie spacer koniecznie należy kupić świeżo wyciskany sok z kalifornijskich pomarańczy oraz/lub kilka egzotycznych owoców od „kolorowych pań” z owocowymi miskami na głowach. Jeśli chodzi o kandyzowane i suszone owoce, które rzekomo wywodzą się z Cartageny, to nam niestety nie przypadły do gustu. Całkiem przyjemne jest plażowanie w Cartagenie, natomiast znacznie piękniejsza jest Playa Blanca, do której rano (8-9) odpływają motorówki, a wracają do Cartageny po południu. Najpiękniejsze kolumbijskie plaże są na wyspie San Andres, do której można się dostać tylko samolotem lub statkiem towarowym:) Mimo wyższych cen niż na kontynencie to według nas wyspa jest warta odwiedzenia.

View gallery

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Panama

Pobyt w Panamie rozpoczęliśmy od stolicy – Panama City, która we wschodniej części bardziej przypomina Manhattan niż stolicę w Ameryce Środkowej. Tak wysoki poziom rozwoju gospodarczego Panamy jest związany z Kanałem Panamskim, łączącym Ocean Atlantycki z Oceanem Spokojnym.
Zdecydowanie warto przejechać się i zobaczyć Kanał Panamski – jest otwarty dla publiczności od 8 do 18 (chyba). Nie mogliśmy wyjść z wrażenia jak relatywnie wąską śluzą przepływają kontenerowce o wadze ok. 50 tys ton.
W stolicy Panamy wspaniale jest pobłądzić po uliczkach pięknego starego miasta, które aktualnie jest rewitalizowane i np. znaleźć sklep z kapeluszami, oczywiście panamskimi.
Z Panamy udaliśmy się do miejscowości David dość komfortowym autobusem, w którym było arktycznie zimno (zresztą we wszystkich klimatyzowanych autobusach w Ameryce Centralnej było nam lodowato). David stanowił naszą bazę wypadową do odwiedzenia rześkiego i zielonego Boquete. Wspaniały klimat sprzyjał, aby zrealizować wędrówkę do gorących źródeł, zlokalizowanych tuż przy rzece Caldera (kilka kilometrów od Boquete, dojazd busem lub taksówką z Boquete do drogi, skąd trzeba jeszcze iść pieszo około 1 godzinę). Trekking był dość długi i wyczerpujący, więc kąpiel najpierw w gorących źródłach, a potem w rzece, przyniosła błogie orzeźwienie. Na koniec pobytu w Panamie udaliśmy się na wyspę Bocas del Toro, gdzie zrobiliśmy kursy nurkowe w bardzo przystępnej cenie. Kursy kosztowały łącznie 450 USD za Open Water oraz Advanced z certyfikatami Padi. Na wyspie jest sporo wypożyczalni rowerów, więc jej sporą część objechaliśmy na jednośladach, podziwiając piękne plaże z kładącymi się do wody palmami kokosowymi, czy rozgwiazdy, które żerują tuż przy linii brzegowej. Polecamy wybranie się na zorganizowaną, całodniową wycieczkę łódką – przy odrobinie szczęścia można zobaczyć leniwce i delfiny.

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Nikaragua

Nikaragua to państwo chrześcijańskie, więc można domniemywać analogię do obchodzenia świąt w Polsce. Hmmm…No tak, tylko tradycyjną potrawą spożywaną na Wielkanoc w Nikaragui jest zupa z iguany!
My iguany nie zjedliśmy, ale namiętnie, chyba nawet codziennie, kosztowaliśmy porcję specjału Nikaragui, czyli vigoron. W temacie kulinarnym to będąc w tym kraju, Mariusz uzależnił się od soku z Jamaica/Roselle:)
Pierwszym odwiedzonym przez nas miejscem była Granada. To tam przyjechaliśmy z myślą o kontynuacji nauki języka hiszpańskiego, ponieważ zajęcia z native speakerem są tu tanie jak barszcz – 5 USD za godzinę:) Po zajęciach uprzyjemnialiśmy sobie czas spacerując i podziwiając imponującą, acz zniszczoną kolonialną zabudowę miasta. Polecamy wybrać się na wieżę kościoła La Merced, aby podziwiać panoramę miasta. Poza tym warto odwiedzić Lagunę Apoyo, czyli jezioro w kraterze wulkanu.

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

San Salvador

W tym kraju spędziliśmy tylko 3 dni – w stolicy i chwilę na wybrzeżu. Miasto San Salvador w naszych odczuciach jest bardzo niebezpieczne. Na każdym kroku widać człowieka z bronią, czy to wchodząc do banku, hostelu, na pocztę albo do sklepu. Spacerując po ulicach, byliśmy świadkami akcji brutalnego aresztowania dwóch mężczyzn. Natomiast na bazarze widzieliśmy kilka kramów z bronią. Dodatkowo posesje w stolicy są ogrodzone murami wysokimi na 4 metry i zasiekami na szczycie.
Ze względu na fakt, że San Salvador stanowiło 2-dniowy „przystanek” na naszej trasie, a stolica nie napawała nas ani optymizmem, ani poczuciem bezpieczeństwa, postanowiliśmy ruszyć na wybrzeże. Chcieliśmy nareszcie pobrodzić po raz pierwszy w życiu w Oceanie Spokojnym! Łączonym transportem taksówkowo-autobusowym dotarliśmy do La Libertad. Polecamy to miejsce, szczególnie dla surferów oraz, jak to nad morzem, fanów rybki i owoców morza.

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Gwatemala

W Gwatemali serdecznie polecamy wizytę w Tikal, a najlepiej wybrać się na wschód słońca. Dla nas było to przede wszystkim pierwsze w życiu spotkanie z budzącą się dżunglą. Najpierw był 40 minutowy trekking, łapanie tarantul po drodze, a potem wspinaczka na ruiny świątyni i magiczny świt.
Zaimponował nam przewodnik, który rozmawiał z małpami i nawoływał ptaki – dzięki niemu mogliśmy zobaczyć m.in. czepiaki, wyjce i tukany. Bazą wypadową do odwiedzenia Tikal jest Flores, które w naszej pamięci pozostanie jako miejsce pięknych zachodów słońca nad Jeziorem Flores.
W Gwatemali odwiedziliśmy również miasteczko Antigua, położone pomiędzy 3 wulkanami, z piękną architekturą starego miasta. Wspaniała lokalizacja, zwłaszcza, aby wypożyczyć rower i objechać okolicę.
Aby przejechać z Antigua do Flores, było nam wygodnie skorzystać z usług agencji (są na każdym kroku w Antigua) i podróż zajęła nam całą noc. Najpierw busem w Antigua, aby z jakiegoś powodu po 10 minutach jazdy zmienić pojazd na kolejny bus. Dojechaliśmy do Gwatemala City i tam oczekiwaliśmy na autobus (w miarę przyzwoity – sporo miejsca na nogi i fotel rozkładany), którym ostatecznie dojechaliśmy do Flores. Koszt: ok. 110 zł za osobę – pewnie trochę przepłaciliśmy, ale czas nas gonił:)

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Meksyk

Mimo, iż mieliśmy przeboje w transporcie – posiadając bilety z miejscówkami na autobus klasy I-szej siedzieliśmy na schodkach obok kierowcy, ponieważ kasa sprzedała za dużo biletów…jeszcze tam powrócimy, bo kuchnia meksykańska jest najlepsza spośród wszystkich kuchni w Ameryce Centralnej!
W Meksyku nie mogliśmy nie pojawić się w turystycznym Cancun i olbrzymiej metropolii Mexico City. W Cancun na plaży częściej można usłyszeć język polski czy rosyjski, dlatego my preferowaliśmy być z dala od morza – mimo, iż plaże są cudne! A miasto Meksyk jest według nas „totalnie meksykańskie” i było nam tam wspaniale. Poruszaliśmy się metrem oraz chaotycznymi miejskimi minibusami. Zdarzyło się nam również skorzystać z taksówki, jadąc z lotniska do domu naszego CS hosta i mieliśmy nie lada problem trafić, ponieważ jak się okazało, w Mieście Meksyk numery domów na ulicy niekoniecznie są chronologiczne! Mieliśmy niesamowite szczęście w postaci naszych CS hostów, dzięki którym mogliśmy więcej zrozumieć i po prostu łatwiej się dogadać.Obżeraliśmy się tacos, tortillas, gorditas, chicharronem, i innymi lokalnymi specjałami.

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Ekwador

A jak ekwadorska sprzedawczyni się organizuje, jeśli ma małe dziecko i dużo truskawek na sprzedaż? Dziecku daje do zjedzenia pałkę kurczaka i umieszcza w chuście na swoich plecach, a truskawki wrzuca na taczkę i handel kwitnie:)
Ekwador, czyli państwo, przez które przebiega równik (equator). Nie odwiedziliśmy szumnego muzeum na równiku, ale zabawiliśmy m.in. w Banos, mieście słynącym ze słodyczy wyrabianych z trzciny cukrowej, pysznych truskawek, aktywnego wulkanu i gorących źródeł w centrum miasta. W Banos warto wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę, a właściwie zjazd z rześkich gór do wilgotnej dżungli. W połowie drogi polecamy zatrzymać się, aby zrobić krótki trekking do wodospadu „Nos Diabła”. Wspaniałe w tej wycieczce jest to, że nie ma konieczności wjeżdżania pod górę, ponieważ do Banos jeżdżą furgonetki, które wyłapują rowerzystów i za drobną opłatą dowożą ich z rowerami na tzw. pace.

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Peru

Peru to dla nas przede wszystkim wizyta na Machu Picchu. Aby dostać się do zaginionego miasta Inków można wybrać 5 dniowy trekking lub dojazd pociągiem – innej drogi nie ma! Niektórzy „po ciemnej stronie mocy” idą torami, lecz jest to nielegalne. My wybraliśmy pociąg. Skład pociągu jest podzielony na wagony „bez wygód” dla tubylców (bilety za grosze) i wagony dla zagraniczniaków – z klimatyzacją, małym poczęstunkiem, dużymi oknami, miękkimi siedzeniami, za co oczywiście sporo należy zapłacić (min. 50 USD w jedną stronę). Zajmując miejsca w pociągu, pan z obsługi zwrócił nam uwagę, że na pokładzie poza nami są jeszcze Polacy – w takich okolicznościach poznaliśmy sąsiada Tomasza, mieszkającego w tym samym bloku w Poznaniu:)

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Boliwia

Niby biedna Boliwia, a jednak bogata we wspaniałe miejsca, które koniecznie trzeba odwiedzić i przeżyć. Jeśli jeszcze kiedyś powrócimy do tego kraju to wybierzemy się ponownie na pustynię solną, na przejazd rowerem linią brzegową Jeziora Titicaca oraz na zjazd rowerowy tzw. drogą śmierci. Zdecydowanie polecamy te atrakcje!

View gallery

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Chile

W Chile spędziliśmy tylko 2 dni podczas Świąt Wielkanocnych w San Pedro de Atacama. Zdążyliśmy jedynie pojeździć rowerami po okolicy, czyli po pustyni. Ze względu na okres świąteczny mieliśmy ogromny problem, aby znaleźć nocleg w rozsądnej cenie. Ostatecznie, po prawie dwóch godzinach poszukiwań, udało się:) Z Chile jednak uciekliśmy super szybko, bo czas nas naglił oraz było drogo „w pień”.

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Argentyna

Pierwsze argentyńskie miasto – Cordoba, w którym się zatrzymaliśmy, wyglądało jak opuszczone – prawie zero ludzi na ulicach, większość sklepów, restauracji, targów była zamknięta…Nie ogarnialiśmy o co chodzi! Pani w hostelu wytłumaczyła, że trwają cały czas święta wielkanocne – w Argentynie mają wolne nawet do tygodnia.
Do stolicy dotarliśmy po kilku dniach, aby spotkać się z najukochańszym Argentyńczykiem pod słońcem, czyli naszym CS hostem Rafą. Obwiózł nas po Buenos Aires. Pokazał słynną La Boca – kiedyś dzielnica włoskich emigrantów, a teraz artystyczna z milionem knajpek i kolorowymi domkami, z kukłami polityków (m.in. Evita Peron) wyglądającymi z okien i balkonów. La Boca to też miejsce, gdzie wychowywał się i ćwiczył Diego Maradona.
Odwiedziliśmy również wodospady Iguazu, które są według nas warte zobaczenia. Woda z 275 różnych wodospadów spada w dół z 80 metrowej katarakty. Widząc wodospady Iguazu żona prezydenta Roosevelta wyszeptała „Poor Niagara”…

AMERYKA CENTRALNA I POŁUDNIOWA

Brazylia

Jednodniowy przystanek w Rio de Janeiro pozwolił nam na odwiedzenie pomniku Christo Redemptor z zapierającą dech w piersiach panoramą na miasto oraz plaży Ipanema i Copacabana. Bardzo dziwnie się czuliśmy będąc w Brazylii, ponieważ nie mogliśmy się dogadać ani po angielsku ani po hiszpańsku. Następnym razem będziemy musieli podszkolić się w języku portugalskim:)

Go top