O wulkanie Ijen w Indonezji marzyliśmy od samego początku nasze podróży po Azji. Zasłyszane i przeczytane historie o dzielnych górnikach, którzy codziennie przemierzają 4 km do krateru, aby w trujących oparach zebrać do koszy siarkę, rozbudziły w nas chęć zobaczenia tego w realu. Zastanawiając się jak ugryźć Ijen, tzn. jak tam najlepiej dotrzeć, aby nie wpaść w sieć naciągaczy, z pomocą przyszła para podróżników Alicja i Andrzej (www.loswiaheros.pl). Loswiaherosi polecali, aby na wulkan dostać się na własną rękę, wypożyczając motor na Bali i dalej przemieszczając się promem z Bali na Jawę. Pomysł był dla nas fantastyczny zwłaszcza, że zaplanowaliśmy objazd dookoła Bali, więc to było dla nas po drodze:) Zboczenie z trasy po około 10 dniach balijskiej „objazdówki” i przeskok na sąsiedzką Jawę bardzo nam odpowiadał. Ponadto bazą wypadową do ataku na wulkan było miasteczko Banyuwangi, w którego okolicy dopływa prom z Bali. Znaleźliśmy świetne miejsce na nocleg, o którego wyborze przekonał nas spory basen, tubylcze śniadanie w cenie, a to wszystko za 8$ za dobę:)
Z Banyuwangi do wulkanu prowadzi droga asfaltowa (około 30 km), ale należy wziąć pod uwagę, że z poziomu morza dojeżdża się na wysokość prawie 2000 m n.p.m. Wyjeżdżając z gorącego Banyuwangi przecina się dżunglę, w której robi się zimno oraz często pada deszcz. Z powodu tak kapryśnej pogody, na wulkan próbowaliśmy pojechać pięć razy, z czego dwa razy udało się nam dotrzeć na miejsce. Za pierwszym razem przybyliśmy dość późno, ponieważ około 14. Po zaparkowaniu motocykla, czekał na nas trekking, który trwał ok. 1,5 godziny – podejście 4 km. Po drodze mijaliśmy górników, którzy szczerze się uśmiechali i zagadywali, mimo, że na plecach dźwigali ciężkie kosze z siarką. Gdy dotarliśmy na szczyt wulkanu, nie mogliśmy uwierzyć w przepiękne widoki dookoła oraz w fakt, że jesteśmy tam tylko my i górnicy. Górnik, z którym Mariusz odbywał końcowy odcinek wspinaczki na wulkan, zachęcał nas do zejścia w dół, do krateru, aby zobaczyć proces wydobywania siarki. Nie podjęliśmy jednak tego wyzwania, ponieważ nasz powrót trekkingowo-motorowy odbywałby się wtedy w ciemnościach, co oceniliśmy jako bardzo niebezpieczne. Drugi skuteczny dojazd pod wulkan zaplanowaliśmy rozważniej, ponieważ byliśmy na szczycie wulkanu około 10, ale…W tym dniu nie spotkaliśmy żadnego górnika, ponieważ było święto muzułmańskie. Ponadto silne wiatry nawiewały opary siarki na szczyt wulkanu, dokładnie tam gdzie znajdowała się ścieżka do zejścia do krateru.

Wschodnia część Jawy okazała się być nagromadzeniem cudownych widoków, m.in. podczas podjazdów na wulkany widzieliśmy zielone tarasy ryżowe, plantacje kawy, przydrożne paprocie drzewiaste z imponującymi „pióropuszami”. Wybraliśmy się do Narodowego Parku Baluran w północno-wschodniej części wyspy, gdzie znajduje się indonezyjska sawanna!
Film z Parku Baluran:

Musimy jeszcze wspomnieć o doskonałym jedzeniu, jakim się delektowaliśmy w Banyuwangi – bogactwo ryb i owoców morza, wspaniały chrupiący murtabak, gruby naleśnik z bananami, czekoladą i skondensowanym mlekiem oraz orzeźwiające świeże soki o pojemności „prawie wiaderkowej” za grosze.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top