Po dwóch miesiącach przebywania na wyspach Indonezji, udaliśmy się na kontynent, wybierając Kambodżę, jako miejsce eksploracji przez kolejnych 30 dni. Pierwszy tydzień spędziliśmy w Phnom Penh – odwiedziliśmy Pola Śmierci i więzienie S-21, dowiadując się o historii okrutnego reżimu Czerwonych Khmerów, który spowodował wymordowanie około 25% ludności Kambodży w ciągu 4 lat. Wszystkim zainteresowanym ludobójstwem w Kambodży, polecamy obejrzenie brytyjskiego filmu opartego na faktach pt. „Killing Fields”.
Phnom Penh to miasto, w którym od piątku do niedzieli w godzinach wieczornych odbywa się tzw. Night Market Phsar Reatrey (nocny targ), którego część stanowi miejsce, gdzie można zjeść wspaniałe smakołyki – serdecznie polecamy to miejsce, aby zjeść świeże sajgonki i koniecznie spróbować świeży sok z trzciny cukrowej z limonką, shake z awokado (na słodko) i dla odważnych wyśmienity shake z duriana.

W Phnom Penh zobaczyliśmy w jaki sposób można transportować rowery w hurtowych ilościach:)

W Phnom Penh postanowiliśmy wypożyczyć motocykl, aby wyruszyć do Siem Reap w celu obejrzenia słynnego Angkor. Kilka wizyt w wypożyczalniach motorów wprawiło nas w zdumienie, ponieważ większość jednośladów w ofercie stanowiły motory typu cross. Dodatkowo często właściciele wypożyczalni, wypytując o naszą trasę, polecali właśnie tego typu motory. Nie mogliśmy tego zrozumieć, jak na przejazd krajową autostradą można polecać motor crossowy…?! Nasze wątpliwości odeszły natychmiast po przekroczeniu rogatek Phnom Penh, ponieważ droga, zwana autostradą, okazała się być 10 metrowej szerokości duktem o podłożu gliniasto-żwirowo-piaszczystym z nielicznymi plackami asfaltu, ale za to z bogactwem wertepów, zagłębień i dziur. Ku pociesze naszych czterech liter po przejechaniu około 60 km droga zmieniła się na asfaltową. Zatrzymując się na trasie w celach obiadowych w przydrożnym barze „pod chmurką” zostaliśmy otoczeni przez handlarki, które na dużych tacach oferowały kambodżańskie smażone specjały: świerszcze, larwy, żaby, „pęczki” ptaszków (ptaki typu wróbel, w ilości 5 lub więcej, zgrilowane w całości, związane w pęczek za nóżki) i … tarantule. Nie znaleźliśmy odwagi, aby od razu cokolwiek skonsumować. Postanowiliśmy, że musimy spać w najbliższej okolicy , aby odwiedzić bar „pod chmurką” i skosztować tarantul. Gdy tego samego dnia szukaliśmy w internecie informacji jak się zjada pająki, okazało się, że znajdujemy się w miejscowości Skuon, słynnej na cały świat właśnie z jedzenia tarantul!

W Skuon zaobserwowaliśmy jak działa „transport publiczny”, zorganizowany przez osoby prywatne oraz znaleźliśmy nietypowy kobiecy zawód, czyli lodziarkę:)


Nasze podróżowanie po Kambodży przypadło na wrzesień, czyli porę deszczową. Zauważalne to było zwłaszcza poza stolicą, gdzie wszechogarniająca zieleń kontrastowała z brązowymi rozlewiskami na polach i przydrożnych bajorach, w których kąpały się dzieciaki.

Pora deszczowa wpływa na architekturę na kambodżańskich wsiach, ponieważ budowane są chaty na palach – wielokrotnie spotkaliśmy się z widokiem, że woda sięgała wysoko ponad ziemię, a przed lub pod chatą były zacumowane drewniane łódki.

Porę deszczową odczuliśmy „cieleśnie” będąc już w Siem Reap i atakując Angkor – 2 z 3 dni były deszczowe, ponadto podczas pory deszczowej wschód słońca w Angkor nie jest w żaden sposób zjawiskowy, bo przeważnie słońca nie widać…Na zwiedzanie Angkor wybraliśmy bilet na 3 dowolne dni wybrane w ciągu tygodnia – koszt 40$/os. (są jeszcze 2 opcje: bilet na 1 dzień 20$ i bilet na 7 dni 60$). Mieliśmy wątpliwość, czy będziemy mogli wjechać na teren parku naszym motorem (kierowcy tuk tuków twierdzlili, że nie można, a pani w guesthouse’ie poinformowała, że można), lecz nie stanowiło to żadnego problemu „na bramce” i mogliśmy poruszać się swobodnie na crossie wg naszych ścieżek. Serdecznie polecamy zwiedzanie Angkor własnym środkiem transportu – UWAGA: nie jest możliwe wypożyczenie obcokrajowcom motoru w Siem Reap, natomiast można wypożyczyć rower (co jest zapewne dość męczące biorąc pod uwagę odległości w Angkor). Zapraszamy na film, w którym zawarliśmy garść informacji o Angkor np. jak uniknąć tłumów turystów.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top